czwartek, 21 stycznia 2016

KLUCZ DO POROZUMIEŃ

 
Wypowiedzenie jednego słowa pod wpływem złości, ciągnie za sobą caały sznur negatywnych emocji oraz nieprzyjemnych zdań. Z drugiej strony niewypowiedziane słowa, czy urwane zdania prowadzą do niewyjaśnionych konfliktów. Więc, gdzie ten złoty środek? Otóż, jest nim szacunek.

Gdy naprawdę nie układa Ci się z rodzicami, co chwile są jakieś sprzeczki, nie możecie znaleźć wspólnego języka, nie dziwne, że masz gdzieś to, co im powiesz. A może jest nawet tak, że to rodzice kompletnie Cię nie rozumieją, upierają się przy swoim, o wszystko Cię obwiniają, wypominają, nie odpuszczają... itp., a Ty masz już dosyć? Nie dolewaj wtedy oliwy do ognia, lecz pokaż klasę poprzez szacunek! Nie daj się obrażać, czy obwiniać. Niech krzyczą, mówią swoje, a Ty tylko wysłuchaj i nie komentuj, na koniec powiedz „dobrze” i odejdź. Po 1. jeśli to nie jest Twoja codzienność, będziesz miał satysfakcję ze swojego zachowania, oraz z miny jaką zrobią rodzice. Po 2. unikniesz nieprzyjemnych słów, niepotrzebnych konfliktów i kolejnego dnia bez kasy od rodziców. Rozumiem, że może cierpliwość nie jest Twoją mocną stroną, że szybko się wkurzasz i nie możesz się powstrzymać od fontanny przekleństw. W takim razie poćwicz. Co jakiś czas po małych kroczkach; jeden raz powstrzymaj się od jakiegoś niepotrzebnego zdania, następnym razem od kolejnego, innego słowa, ogranicz przekleństwa, a co najważniejsze, chyba dla WSZYSTKICH ogranicz sytuacje, w których dochodzi do takich kłótni.
Oczywiście te zachowania są przeznaczone dla specjalnego rodzaju sytuacji, gdy to rodzice „atakują„ Ciebie lub gdy chodzi o rzecz nieistotną. Jednak gdy rozchodzi się o coś ważnego, co jest powodem kłótni, szczególnie gdy jest to ważne dla Ciebie, nie możesz tak robić. Musisz mówić swoje zdanie i musisz go bronić (oczywiście jeśli jest istotne i sensowne)!
Pamiętaj! Wyrażanie własnej opinii to podstawa, jednak gdy nie idzie w parze z szacunkiem, nikt nie weźmie go pod uwagę. ;)

A Wy jakie macie relacje z rodzicami? Jak radzicie sobie z konfliktami? Czy wasze charaktery pozwalają Wam na opanowanie emocji? :)

3 komentarze:

  1. Relacje moje i rodziców, uh... Lepiej nie mówić. Raz jest dobrze, raz okropnie. Jak radzę sobie z konfliktami. NIE RADZĘ sobie! Kłótnie to taka codzienność, już przywykłam. Dziś poszło o najzwyklejszy dzbanek, który niechcący stłukłam. Nawet się nie odzywałam, tylko w milczeniu słuchałam, jak drą się niemiłosiernie. I tak, panuję nad emocjami. Nigdy nie krzyczę na rodziców, bo mogłoby dojść do rękoczynów :D U mnie to taka szkoła przetrwania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, ale może da się jakoś to poprawić @księżycoowa? Rozmawiałaś z nimi? Ale bardzo dobrze, że panujesz nad emocjami, to ważne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Relacje z rodzicami- nie mogę narzekać. Owszem zdarzały się sprzeczki i spięcia (jestem choleryczką, tak jak mój tata), ale bez większych burz;)
    teraz nie mieszkam już z rodzicami i nie ukrywam, że zdarza mi się tęsknić

    zapraszam do mnie
    cziczilife.blogspot.com
    +obserwuje

    OdpowiedzUsuń