czwartek, 14 kwietnia 2016

SĄ TAKIE DNI....

...kiedy nawet Twoje włosy żyją własnym życiem i próbują Ci przekazać, że wyjście z łóżka nie jest dobrym pomysłem, gdy cholerny budzik przerywa Twój związek z ciepłą kołderką, a jedyne na co masz ochotę to się rozpłakać.
Są takie dni, kiedy rozlewasz kawę, potykasz się o... prosty odcinek drogi?, Twoje wory pod oczami wyglądają jakbyś dostał porządnego prawego sierpowego, na dodatek uciekł Ci autobus i spóźnisz się w to miejsce, na którym koniecznie akurat dziś miałeś być na czas. 
Są takie dni, gdy wszyscy i wszystko jest przeciwko Tobie, sinusoida Twojego nastroju spadła grubo poza -1 (a przecież to niedopuszczalne!), dostałaś okres i masz ochotę zabić wszystkich dookoła.
Brzmi znajomo? O tak, mowa o złym dniu, czyli koniec z ideałem Twojej osoby. A objawia się mniej więcej tak:


WYJDŹ, MAM ZŁY DZIEŃ.
W te dni najbardziej pragniesz, aby wszyscy zostawili cię w świętym spokoju. A jak na złość każdy podchodzi do Ciebie i pyta "A co ty dziś taka smutna?", "Co się stało? Przecież widzę, że coś nie tak". A gdy po raz kolejny odpowiadasz, że wszystko ok, albo że taki dzień, to zaczyna się lawina pytań o przyczynę. Dżizys! Czy zawsze musisz być idealnym człowiekiem z bananem na ustach? Absolutnie nie!
K**WA!
Hasło dnia. Wszystko się pieprzy, więc jak masz być opanowany? Nadużywanie przekleństw, gdy jesteś wściekły jest chyba powszechnym zjawiskiem. Przecież nie zawsze musisz udawać opanowanego człowieka.



PYSZNE I KALORYCZNE, A MIAŁO BYĆ FIT!
Jedyne o czym marzysz po powrocie do domu po takim dniu, to zagnieździć się w kokonie z koca, z cieplutką kawą i wielką mleczną czekoladą. Siadasz zadowolony na kanapie, włączasz telewizor i oglądając Toma i Jerrego zaczynasz słodki rytuał. Czekolada się skończyła? "Ok, poszukam jakichś wafelków". Wracasz z powrotem do pierwotnej pozycji i nagle zdajesz sobie sprawę, że miało być  zdrowo, regularnie i racjonalnie. "Depresja" się pogłębia i ... jesz dalej! No i co z tego? Jeśli raz robisz sobie ten cheat day, a jutro gdy dzień będzie lepszy spalisz to na bieżni, nic się nie stanie. Nie popadajmy w paranoję! Nie chodzi o to, by się do czegoś zmuszać, lecz żeby czerpać z tego satysfakcję. Jeśli te kilka kostek (tabliczek) czekolady podniesie Ci poziom endorfin, dlaczego masz jej nie zjeść?


NIE CHCĘ SIĘ KŁÓCIĆ (ale się pokłócę)
...bo przecież mam zły dzień. No tak, a potem się rozpłacz, że on się wkurza i wychodzi, zostawiając Cię samą (z czekoladą). Emocje często biorą górę i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Lecz jeśli przesadziłaś - zadzwoń, przeproś, pogadajcie od nowa. Nie unoś się dumą i nie tłumacz sobie, że masz zły dzień i wszystko Ci wolno. Uprzedź drugą osobę, że tak jest, lub powiedz jej, że nie masz ochoty zbytnio rozmawiać, bo... Lepiej tak niż doprowadzać do konfliktów.



Zły dzień, złym dniem, lecz nie zapominajmy, że po burzy zawsze wychodzi słońce! (dosłownie i w przenośni). Nie wiem jak u Was, ale u mnie dzień dziś paskudnie potworny. Ciągle pada deszcz, samopoczucie spada wprost proporcjonalnie do ciśnienia, a w dodatku cały dzień spędziłam poza domem i uwierzcie mi, że nic nie było po mojej myśli. Jednak biorę się w garść i nie daję się nerwom! Nie ukrywam jednak, że koczuję teraz pod kocem pisząc ten post. :)

A wy jak radzicie sobie z chandrą? Często Was dopada? Dajcie znać w komentarzach. :)



P.S. Dziękuję za pozytywny odzew pod ostatnim postem! :*





7 komentarzy:

  1. Dużo ostatnio ciężkich dni, za dużo ! ..może przez pogodę? tak najlepiej na nią zwalić ;) ..czekajmy więc na lepsze dni, przypływ energii i przebudzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, pogoda - przynajmniej na mnie na bardzo duży wpływ. Czekajmy na słoneczko :))

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja - zazwyczaj w poniedziałki. Oj wiem, że zwalanie całego zła tego świata na konkretny dzień jest głupie, ale no cóż. Skoro dałaś ten cytat o burzy to ja też coś dorzucę: "Gdy chcesz tęczy, najpierw pogódź się z deszczem."

    Pozdrawiam, paniuznam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cytat warty zapamiętania. :)
    Nie przejmuj się, ja też zazwyczaj w poniedziałki czuję się przytłoczona.:)
    Na pewno zajrzę do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post ;)


    patsonblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post ;)


    patsonblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz w taki sposób, że aż chce się dalej czytać. To duży plus i już Twój blog trafił do moich ulubionych :)
    A jak sobie radzę z chandrą? Unikam ludzi, bo wiem, że przez mój wybuchowy charakter może ucierpieć ktoś, kto nie jest nic winny. Zazwyczaj taki nastrój mija mi szybko, jeszcze tego samego dnia. Co jeszcze robię... standardowo - kakao musi być. No i oczywiście zajmuję negatywne myśli albo książką/krzyżówką albo grą albo po prostu sprzątam. Nikt nie ucierpi a i czysto będzie ! Polecam każdemu, świetny sposób na wyciszenie myśli :)

    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie :)
    Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń